– Jak na przestrzeni ostatnich lat, powiedzmy 10., wyglądało w Polsce dzielenie kosztów związanych z uroczystością ślubną?
– Ten proces nieustannie się zmienia. Początkowo było raczej klasycznie: za ślub płacili głównie rodzice Państwa Młodych. Od strony Pana Młodego były to wydatki związane z wynajęciem zespołu muzycznego, samochodem, alkoholem, obrączkami i podróżą poślubną, od strony Panny Młodej koszty sukni ślubnej z dodatkami, zdjęć, wideofilmowania, zaproszeń ślubnych, czasem też przyjęcia weselnego. Obecnie ten model się zmienia. Przede wszystkim, to Młodzi często sami pokrywają koszty wesela, co potrafi radykalnie zmienić charakter całego wydarzenia. To nie oznacza, że wszyscy postępują według tej zasady. W dalszym ciągu wielu rodziców w całości finansuje wesela swoich pociech lub opłaca pewną część kosztów.
– A czy obecnie obowiązują sztywne reguły związane z pokrywaniem kosztów ślubu? Co bierze górę - tradycja czy nowoczesność?
– Przewrotnie bym powiedziała, że jaka rodzina, takie zasady. Wszystko zależy od ludzi. Raczej widzę tendencję do ustalania, jakie koszty kto chce i może ponieść. Odchodzi się od sztywnych zasad, że określone elementy przyjęcia weselnego musi opłacić konkretna strona. Wiadomo – możliwości są różne. Osoby decydujące się organizować ślub i wesele indywidualnie często zastanawiają się, kto ze znajomych zajmuje się kwestiami związanymi ze ślubem. W ten sposób lista spraw staje się elastyczna.
– Powszechnie wiadomo, że w przypadku, gdy za uroczystość płacą rodzice, w kwestiach z tym związanych chcą mieć decydujące słowo. A jak jest w praktyce?
– W praktyce często tak właśnie jest, przynajmniej pod względem zapraszanych gości weselnych. Para Młoda nie zawsze chętnie wita u siebie kuzynów i ciotki, których widziała raz w życiu. Ale argument pieniędzy na pewno jest potężny. Z drugiej strony oczywiście rodzice chcą spełnić marzenia dzieci dotyczące ślubu. Chodzą też razem na targi ślubne, wybierają się do konsultantów ślubnych , razem szukają rozwiązań. Niejednokrotnie też fundują Parze Młodej jakiś element dnia ślubu, który Młodzi chcieli, ale się na niego nie zdecydowali. I na pewno rodzice zawsze służą radą, chociaż nie zawsze chętnie przyjętą.
– Tam, gdzie w grę wchodzą pieniądze, i to niemałe, łatwo o nieporozumienia. Jak Pani zdaniem można uniknąć stresujących sytuacji podczas dzielenia kosztów uroczystości?
– Przede wszystkim należy rozmawiać. Pieniądze są naprawdę bardzo konfliktogenne i potrafią skłócić nawet najbliższą rodzinę. A przecież ślub ma być wspaniałym, wyjątkowym dniem, a nie motywem, aby skakać sobie do gardeł i wypominać, kto za co zapłacił. Wchodząc w związek małżeński zakładamy, że mamy ze sobą wytrzymywać i rozwiązywać trudne kwestie. Zatem rozmawiajmy na bieżąco, bez odkładania spraw na później. Rozmawiajmy o tym, kto ile może wyłożyć, co ile kosztuje, jakie pojawiły się nieprzewidziane koszty i kto je pokrywa. To bardzo ważne. W przeciwnym razie jakieś żale, pretensje czy wymówki mogą nas dotknąć w najbardziej nieoczekiwanym momencie w przyszłości.
– W jaki sposób można ustrzec się ukrytych kosztów?
– To dosyć trudne. Można i oczywiście trzeba planować budżet, ale uczulam, żeby przy samodzielnych przygotowaniach bez specjalisty zawsze mieć jakąś rezerwę finansową na nieprzewidziane wydatki. Związane chociażby z przedłużeniem pracy zespołu muzycznego i dłuższym wynajęciem sali. Poza tym w trakcie przygotowań pojawiają się nam nowe pomysły, które zmieniają budżet. To jest całkiem naturalne. Tyle, że z reguły wiążą się ze wzrostem kosztów. Pamiętajmy jednak, że koszty można również ciąć. Sposobów jest kilka, jako konsultanci ślubni niejednokrotnie odpowiadamy na podobne pytania.
– Czy zaciąganie kredytów na pokrycie kosztów ślubu i wesela to zjawisko częste? Kto wówczas taką pożyczkę zaciąga - rodzice czy narzeczeni?
– Wśród naszych klientów jest to rzadkie zjawisko. Ogólnie jednak występują dwie tendencje. Przy niewystarczającej liczbie środków finansowych można zredukować koszty i zamiast hucznego przyjęcia zrobić mniejsze spotkanie z przyjaciółmi czy rodziną. To obecnie dość popularne rozwiązanie, szczególnie wśród młodych ludzi. Z drugiej strony wciąż funkcjonuje powiedzenie: „zastaw się, a postaw się”. Kredyt lub pożyczkę zaciągają ci, którym, po pierwsze, bardziej zależy na wystawnym weselu, a po drugie, szczególnie w przypadku kredytu, którzy mają takie możliwości formalne.
(Wywiad dla Młoda Para, sierpień 2011)

